MODLITWA KIELICHA

Ojcze, do Ciebie wznoszę całe
moje istnienie, kielich mojej
pustki. Przyjmij o Panie tę
moją pustkę i wypełnij ją
sobą: Twoim światłem -
Twoją miłością, Twoim
życiem. Spraw, niech
te cenne dary pro-
mieniują ze mnie
i przelewają
kielich mego
serca w
serca
tych
wszy-
stkich, z
którymi dzi-
siaj spotkam się,
ukazując im piękno Two-
jej radości; pełnię i pogodę
Twojego pokoju, którego nic
n i e    m o ż e    z n i s z c z y ć


Ś W I Ę TA    M A R I A    D E    M A T T I AS

P A T R O N K Ą    B O L E S Ł A W C A !


W dniu 18 maja 2008 Założycielka Zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa oficjalne została ogłoszona Patronką Bolesławca. Można się zapytać: dlaczego nie w Vallecorsa, Acuto, czy gdziekolwiek we Włoszech..., ale gdzieś w dalekiej Polsce…, w Bolesławcu? Co nowego wniesie w nasze życie to wydarzenie?
Słowo patron ma znaczenie religijne: święty, który w szczególny sposób oręduje i pomaga danym osobom, miastom, narodom. Słowo patron jest bliskoznaczne słowu gospodarz. Na ogół nowy gospodarz jakiejś posesji rozpoczyna od remontu: wali mury, zmienia meble, wprowadza swój styl, organizuje życie według swoich upodobań, priorytetów, miłości...
Od czego rozpocznie Święta Maria De Mattias? Może od życia moralnego mieszkańców Bolesławca, ukazując miłość Chrystusa i przelaną Przenajdroższą Krew za grzeszników, a może zacznie od wspólnoty sióstr adoratorek przy ul. Zgorzeleckiej 27?
Niezależnie od tych retorycznych pytań zainteresujmy się, chociaż pobieżnie, historią Bolesławca, jego życiem społecznym i religijnym. Bogatą 750 letnią historię zawdzięcza swojemu położeniu, gdyż zbudowany został przy królewskim szlaku handlowym, który ciągnął się przez Europę od zachodu na wschód. Tędy też prowadziło wiele dróg strategicznych, tędy przechodziło wojsko napoleońskie ścigane przez armię carską. W Bolesławcu zmarł na tyfus generał Kutuzow, a na cmentarzu wojsk rosyjskich w Bolesławicach znajduje się pomnik wraz z jego prochami.
Po II wojnie światowej Polacy powracający z byłej Jugosławii zostali skierowani na tereny bolesławieckie, pośród nich były pierwsze siostry adoratorki Krwi Chrystusa, które przybyły do Polski w roku 1946. W Bolesławcu znajduje się ich pierwszy dom. W fasadzie tego domu jest wmurowana pamiątkowa tablica, napis po łacinie informuje, że był to szpital zbudowany w 1827 roku. A w historii Bolesławca zanotowano, że już w XII wieku istniejący szpital został przekazany przez zakon Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą z Wrocławia zakonowi Ducha Świętego. Szpital ten został wybudowany przy trasie pielgrzymkowej, która prowadziła z Jakubowa pod Głogowem, aż do grobu Świętego Jakuba w Santiago de Compostela, w Hiszpanii. A to świadczy o tym, że już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa na Ziemiach Piastowskich kwitło bogate życie religijne w Bolesławcu.
Zainteresujmy się również bogactwami naturalnymi tej ziemi: jest ich wiele, ale zacznijmy od zwyczajnej glinki ceramicznej, która w obfitości została złożona w miejscowym terenie. Garncarstwo rozpoczęło się rozwijać już od Średniowiecza. Stara produkcja pięknej ceramiki bolesławieckiej obecnie została wznowiona z ogromną siłą i zainteresowaniem, i dociera do odległych zakamarków świata. Dlatego studenci przyjeżdżają tutaj na praktyki, organizuje się różne konkursy i targi międzynarodowe. Tutaj bez trudności znajdziesz dom garncarza!
W jednym z albumów o Bolesławcu napisano: Przyglądając się ceramicznym dziełom sztuki, mamy wrażenie ich bliskości, bo podobnie, jak biblijny człowiek - narodziły się z gliny. To wszystko przypomina nam, że pomimo wszechobecnego chaosu istnieje jednak jakiś ukryty porządek…
Święta Maria De Mattias patronka i gospodarz Bolesławca, jakie wyzwanie związane z tym wydarzeniem jest skierowane do tutejszej ludności? Być może, że Ona zaprosi nas do zejścia do domu garncarza, podobnie, jak to Jahwe polecił prorokowi Jeremiaszowi? Wstań i zejdź do domu garncarza; tam usłyszysz moje słowo.
Słowo to miało być odpowiedzią na dręczące pytania: dlaczego cierpimy, dlaczego się nam źle wiedzie, dlaczego powloką nas do niewoli babilońskiej? Nikt mu nie wierzył. Mówili: ciągle węszy zło; widzi je na prawo i lewo; czepia się nas, a przecież my jesteśmy ludzie w porządku. A potrzeba było wnikliwego spojrzenia proroka Jeremiasza, żeby przebić skorupę pozorów, maskowania, półśrodków, dyplomacji i dotrzeć do prawdy. Ogromne dobro popłynęło z ich pobytu w niewoli babilońskiej. Sam ciemiężca Cyrus zorientował się, że przejrzeli i zmądrzeli; wtedy powiedział: idźcie i odbudujcie świątynię!
A Jezus powiedział: Zburzcie tę świątynię a ja ją w trzy dni odbuduję, a miał na myśli świątynię własnego ciała. Poprzez człowieczeństwo Syna Bożego dokonało się nasze zbawienie. Ta prawda realizuje się nie w kosmosie, nie na księżycu, ale w naszym ciele i duszy.
Możemy myśleć, że to są sprawy historii, dotyczą tego obok, a to wszystko dzieje się na naszym podwórku. Dlatego dobrze jest zejść trochę głębiej popatrzeć na historię własnego życia, obserwować własną podświadomość, gdzie zakotwiczone są nasze przyzwyczajenia, wybory, styl życia. Własna historia życia dostarczy nam informacji, jakie są nasze powiązania z trzema źródłami pożądliwości: oczu, ciała i pychą żywota. Nie ma większego znaczenia jakim materiałem jesteśmy skrępowani: żelaznym łańcuchem, grubym sznurem, czy cienką nitką, bo grzech w jakimkolwiek wydaniu pozbawia nas wolności dzieci Bożych. Problem polega na tym, że ten co siedzi za kratkami wie, że jest przestępcą, ta co stoi przy drodze leśnej wie, że jest tirówką. Natomiast ty na ogół myślisz tak jak oni: ja przecież jestem człowiekiem w porządku.
Uznać własny grzech jest podstawą na drodze nawrócenia. A to jest pierwszy krok, by móc zrozumieć przesłanie św. Marii De Mattias o cenie naszego odkupienia, Przenajdroższej Krwi Jezusa przelanej na Krzyżu dla naszego zbawienia. Nasze cierpienia są dobrym źródłem informacji, skąd powinno się rozpocząć nasze zawracanie z źle obranej drogi. Św. Maria De Mattias pisała: O, jak błądzimy kiedy unikamy krzyża; jeżeli omijamy go z jednej strony, to z drugiej wpadamy w taką nieskończoność innych mąk, które nas zasmucają, przygnębiają, zniechęcają i nie pozostawiają żadnej nadziei (l. MDM 759). Bo jeżeli nie znajdujemy motywacji do nawrócenia, prawda dla której św. Maria De Mattias poświęciła swoje życie pozostanie dla nas martwa.
A my wszyscy, bez wyjątku jesteśmy gliną w ręku Pana Boga! Pomimo pęknięć, stłuczeń, odpadów… w porządku natury, przychodzi pomoc w porządku łaski, przez Krzyż i przelaną za nas Krew! Biblijny garncarz ma moc zawsze rozpocząć na nowo! W postawie nadziei przeżywamy się do to radosne wydarzenie!

s. Modesta Ciupik ASC