Wydarzenia     Adresy wspólnot    

MODLITWA KIELICHA

Ojcze, do Ciebie wznoszę całe
moje istnienie, kielich mojej
pustki. Przyjmij o Panie tę
moją pustkę i wypełnij ją
sobą: Twoim światłem -
Twoją miłością, Twoim
życiem. Spraw, niech
te cenne dary pro-
mieniują ze mnie
i przelewają
kielich mego
serca w
serca
tych
wszy-
stkich, z
którymi dzi-
siaj spotkam się,
ukazując im piękno Two-
jej radości; pełnię i pogodę
Twojego pokoju, którego nic
n i e    m o ż e    z n i s z c z y ć

P R O T A G O N I S T K A    K R Ó L E S T W A    B O Ż E G O

Protagonistka Królestwa Bożego, pod sztandarem Przenajdroższej Krwi.

Refleksje o św. Marii de Mattias

W całej historii zbawienia, Bóg prowadzi każdego człowieka w sposób całkowicie indywidualny. Powołanie do świętości czyni ludźmi oryginalnymi. Dla wielu osobista świętość stała i staje się inspiracją życia. W tej różnorodnej mozaice świętości na początku XXI wieku, wyłania się "prowokacyjna świętość" Marii De Mattias.
Kim była Maria de Mattias? Opowiadając, na to pytanie podejmujemy pewne ryzyko, że możemy ukazać obraz, który nie odzwierciedla pełnej osobowości Kobiety, która od najmłodszych swych lat, zakochała się w Tajemnicy Krwi Chrystusa.
Św. Maria De Mattias to żarliwa mistyczka i zafascynowana działaniem niewiasta, która w pierwszej połowie XIX wieku niestrudzona w dziele ewangelizacji, otworzyła nowe drogi obecności kobiety w Kościele, promując oryginalne wzorce posługiwania Ewangelii.
Odwaga pójścia pod prąd swojej epoki, z miłości do Boga, wyprzedzanie swoich czasów, uczyniły z Marii De Mattias, kobietę niespokojną, bezkompromisową, której znak nie pozostał bez skutków dla dalszej historii zbawienia.

Korzenie dzieciństwa.

Św. Maria De Mattias urodziła się 4 lutego 1805 roku, w Vallecorsa, i tym samym dniu została ochrzczona w kościele parafialnym, otrzymując imiona: Maria, Matylda. Ojciec Giovani był zamożny i pochodził z wpływowej rodziny. Matka Ottavia De Angelis była drugą żoną Giovaniego, który po czterech lata pierwszego związku małżeńskiego, został wdowcem. Małżeństwo rodziców Marii, nie można zaliczyć do szczęśliwych związków. Zamążpójście za wdowca, uczyniło Ottavię nieszczęśliwą żoną i matką, niezadowoloną życiowo. Ponadto dużym ciężarem dla wszystkich a szczególnie dla Giovaniego i Marii, był depresyjny charakter Ottavii i osłabiający się po każdym porodzie system nerwowy. To zaś było źródłem negatywnych stosunków w całej rodzinie.
Ottavia i Giovanni mieli wiele dzieci. Duża umieralność dzieci w tamtych czasach nie oszczędziła także rodziny De Mattias. W latach 1797 - 1803 umarło trzech synów i córka. Maria zaś wzrastała w otoczenie starszej siostry Vincenzy (ur.1794), która była ulubienicą matki, i braci Michela (ur. 1808) i Antonia (ur. 1811).

Źródło pobożność.

Gdy Maria miała osiem lat rodzina De Mattias przeprowadziła się na terenie Vallecorsa do kamienicy, którą ojciec otrzymał w spadku po śmierci syna Aleksandra. W tym domu prostota nie ukrywała dostatku i godności społecznej rodziny De Mattias. W tej nowej rodzinnej sytuacji społeczno-ekonomicznej, Maria otrzymała swój pokój. Od tego momentu rozpoczyna się w jej życiu czas pogłębionej i poszukiwawczej relacji z Jezusem. Przez wiele lat, każdego wieczoru, ojciec Giovanni odwiedzał Marię w jej pokoju, i nie wychodził z niego, zanim nie opowiedział swojej Mariucci, kolejnej historii z Pisma świętego. Można powiedzieć, że była to ojcowska szkoła pobożności i miłości. Tak rozpoczął się pierwszyetap procesu zbliżania się Marii do jej osobistej relacji z Jezusem. Kolejne ważne dla tej relacji wydarzenie miało miejsce prawdopodobnie w roku 1813. W niedzielę Zmartwychwstania, podczas powrotu z kościoła do domu, mała, ośmioletnia Maria zapytała ojca, o Baranka Paschalnego, o którym słyszała podczas kazania. Było to pytanie pełne dziecięcego niepokoju i przepełnione bólem, który Maria wyraziła płaczem nad swoimi grzechami. To pytanie i ten ból, będą towarzyszyć Marii do końca jej życia, a tajemnica Baranka Paschalnego i Jego Krwi, stanie się charyzmatem założonego przez nią zgromadzenia.
W swoim liście autobiograficznym (448) wspomina w sposób wyrazisty dzień 10 czerwca 1815 roku, ponieważ wtedy przyjęła sakrament Bierzmowania. Rok później przystąpiła do Pierwszej Komunii świętej. O tych ważnych wydarzeniach Maria de Mattias pisała w następujący sposób: "Mając lat około 13 była bierzmowana, lecz nie znała łaski sakramentu, nie pamięta czy w tym dniu była u spowiedzi, zdaje się, że nie, uważa to prawie za pewne. W wieku lat 14 przyjęła pierwszą Komunię i aczkolwiek uczyniła spowiedź generalną, nawet skrupulatną, nie rozumiała jednak, co robi. Była jak głupia; robiła to, co jej mówiono... "

Kontekst społeczno - kulturowo - polityczny.

Współcześni biografowie Marii De Mattias nazywają ją "córką czasów bandytyzmu". Jej dzieciństwo i wczesny okres dojrzewania, przypadło w czasach wojny napoleońskiej, w czasach wygnania z Rzymu kolejnych papieży, w czasach walk politycznych w państwie kościelnym i księstwach włoskich. To wszystko nie sprzyjało pokojowi i dlatego owe czasy nazywane są czasami bandytyzmu, który rozwinął się szczególnie po wojnie napoleońskiej. Pełniejszy obraz tamtych czasów, ukazują szczególnie dwa tragiczne w swej wymowie wydarzenia.
6 kwietnia 1814 roku, przed kościołem Sant Martino w Vallecorsa, polityczni przestępcy zastrzelili tych, którzy byli we władzach gminy i popierali rządy francuskie, a w kościele na oczach wiernych, wśród, których była Maria ze swoimi rodzicami, zasztyletowano przed Najświętszym Sakramentem, kobietę. Nie rzadko też w owym czasie, młode dziewczęta i kobiety były porywane i gwałcone przez kolejne grupy bandytów. W roku 1815 schwytano przywódcę bandytów, którego stracono przez rozstrzelanie a ciało poćwiartowano i głowę powieszono na kracie bramy miasta, która znajdowała się 100 m od domu rodziny De Mattias. W wyniku tych wszystkich tragicznych wydarzeń, Maria De Mattias, dzieciństwo i młodość spędzała w swoim pokoju, ponieważ ojciec chroniąc córki i żonę zakazał im opuszczać dom. Wszystkie te wydarzenia przyczyniły się do ogromnej niechęci Marii do mężczyzn, których w okresie dorastania panicznie się bała. Mając 15 lat, tak jak inne dziewczęta w tym wieku, zaczęła dbać o uczesanie, ubierała naszyjniki, stroiła się w sukienki. Wszystko co widziała u swoich rówieśniczek musiała mieć i ona, żeby móc zaimponować, nie mając przy tym żadnych skrupułów. W owym czasie, jej ulubionym zajęciem było przeglądanie się w lustrze i rozczesywanie swoich długich włosów. Niejednokrotnie, tylko cztery ściany dziewczęcego pokoju, były jedynym świadkiem przemiany dziecka w dorastającą dziewczynę, która staczał duchowe walki sama z sobą.

Dojrzewanie do dzieła apostolskiego.

Dorastająca Maria De Mattias okazywała swoim najbliższym nieakceptację tańców i zabaw, jakie odbywały się w jej domu rodzinnym. Przeżywając rozterki z tego powodu, rozpoczęła swój wewnętrzny dialog z Matką Bożą, którą odkrywa i dostrzega poprzez obraz Macierzyństwa Maryi znajdującej się w jej pokoju a odbijający się w lustrze. Młodzieńczy niepokój doprowadził Marię De Mattias do zrodzenia jej zażyłości z Matką Bożą. Często ta młoda dziewczyna zwracała się do Maryi z prośbą i pytaniem: "Maryjo pomóż mi, spraw, abym płonęła miłością do Ciebie i do Jezusa. ... Powiedz mi co mam robić, aby podobać się Twojemu Synowi. ...Matko Najświętsza udziel mi światła, pomóż mi odnaleźć pokój i wyjść z ciemności." Pytania te nie pozostawały bez odpowiedzi. We wnętrzu swojego serca, Maria słyszała odpowiedź Maryi: "Nie bój się ja Ci pomogę".
Na drodze szukania Pana Boga, marzec 1822 roku był dla Marii czasem przełomu. Wtedy wraz z mieszkańcami Vallecorsa przeżywa misje ludowe, które głosił św. Kasper Del Bufalo - założyciel Misjonarzy Krwi Chrystusa. Jego gorliwość apostolska zaimponowała Marii. Misyjne kazania o męce Chrystusa, które Maria słuchała w kościele, na głównym placu Vallecorsa i podczas procesji liturgicznych, wzbudziły w Marii przekonanie o naglącej potrzebie zaangażowania siebie "do końca", po to, aby cała ludzkość mogła się cieszyć dobrami wysłużonymi przez zbawczą Krew Chrystusa. Była osobą utalentowaną i niezmiernie komunikatywną, która potrzebowała kontaktów z innymi. Jej dom już wtedy stawał się miejscem spotkań, krótkich konferencji i chwil modlitwy, na które zapraszała swoje koleżanki. Czy to były tylko dziwne pomysły pobożnej dziewczyny, zamkniętej w zagubionej mieścinie w Ciociarii? Była to gorliwość kobiety misjonarki, zdolnej do porwania tłumów, zakochanej w swoim Panu Jezusie Ukrzyżowanym i zatroskanej o zbawienie ludzkości! Wzrastało w niej wewnętrzne przekonanie, że nie można pozostać spokojną dopóki wszyscy nie dowiedzą się, ile Krwi Jezus przelał po to, aby nas zbawić. Tego, pragnienia nie mogła zatrzymać w sobie. Dlatego od roku 1822 do 1834, Maria poszukiwała i rozpoznawała swoje miejsce w Kościele.

Ziarno, które wydało owoc stokrotny.

Wiosną 1834 roku, Maria De Mattias odpowiadając na list bpa Giussepe Mario Lais, który poszukiwał dla swojej diecezji nauczycielek, z pośród dwóch propozycji wybrała Acuto, ponieważ było dalej od Vallecorsa. 1 marca 1834 roku, 29.letnia Maria w towarzystwie służącej Marii Tullio, brata Michela, i misjonarza Krwi Chrystusa - Biagio Valentiniego, opuściła Vallecorsa, opuściła swojego ojca, opuściła miejsce swojego dojrzewania do wielkiej przygody z Jezusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Ojciec odprowadził ją poza granice miasta i udzielił ostatniego ojcowskiego błogosławieństwa. Trudne dla Giovaniego i dla Marii było to rozstanie. Oboje wiedzieli, że więcej na ziemi się nie zobaczą. Obydwoje składali Bogu ofiarę podobną do ofiary Abrahama na górze Moria, ojciec ofiarowywał córkę, córka ofiarowywała ojca. Podczas podróży do Acuto, miało miejsce spotkanie Marii z biskupem w Ferentino, podczas którego Maria odważnie wyjawiła swoje plany i zamiary "...Wielebny Księże Biskupie, chętnie udaję się do Acuto, skoro posłuszeństwo tego wymaga, lecz idę tam nie tylko by otworzyć szkołę, ale by założyć zgromadzenie".
2 marca Maria przybyła do Acuto, aby tam 4 marca otworzyć szkołę dla dziewcząt i dać początek nowej rodzinie zakonnej - Adoratorkom Boskiej Krwi Chrystusa. Acuto było małą miejscowością położoną w Górach Ernici (północna część Ciociarii), liczącą około 2,5 tys. mieszkańców. Szkoła i pierwszy zarazem klasztor mieściły się w tych samych pomieszczeniach (trzy małe pokoje mieszkalne). Początki były trudne, ale nie sposób było przerazić i zniechęcić tę małą a zarazem już wielką adoratorkę Boskiej Krwi. Do wszystkich trudności ona zawsze się uśmiechała, zwyczajnie się uśmiechała.. Gdy w roku 1834 wyjechała z domu, pokazała, że nie może pozostać zamknięta w klasztorze, mimo pragnienia zycia za klauzurą. Od razu wokół pierwszej założonej przez nią szkoły, zbierały się uczennice, starsze panienki, i matki rodzin, które przychodziły uczyć się religii, przeżywać dni skupienia, nauczyć się wspólnej modlitwy. Od początku wysiłek był dla Marii tak wielki, że po niecałych trzech miesiącach podupadła ona na zdrowiu. Sama musiała stawić czoło tym wszystkim niezliczonym obowiązkom, ponieważ Tullio zajmowała się tylko pracami domowymi. W styczniu 1835 roku do Marii dołączyła druga pobożna nauczycielka - Anna Farrotti. We dwie odbyły 5 lipca 1836r. pierwszy kongres nowego instytutu: była to uroczysta i oficjalna ratyfikacja. W protokole można przeczytać między innymi, że nowa rodzina w Kościele Instytut Adoratorek Boskiej Krwi, jej zadaniem będzie praca dla zbawienia dusz, aby wszyscy cieszyli się dobrami wysłużonymi krwawą ofiarą Jezusa Chrystusa. Pierwsze Adoratorki były przekonane, o tym, że opuściły własną rodzinę i ojczyznę nie po to, aby być zwyczajnymi nauczycielkami, ale aby dać chwałę Bogu, rozszerzać dzieło Chrystusa i pracować dla prawdziwego dobra "drogiego bliźniego", jak określała go Maria.

Kobieta słowa

Pełna działalność Adoratorek Boskiej Krwi, (od początku istnienia) to: szkoła i internat dla dziewcząt, cotygodniowe i świąteczne spotkania, krótsze lub dłuższe skupienia, liturgia i pobożne praktyki (nowenny "karnawał uświęcony", nabożeństwa majowe), katechezy dla rożnych poziomów wiekowych, rozmowy osobiste z kobietami i rodzinami potrzebującymi pomocy materialnej lub moralnej, dobrego słowa lub gestu miłości. Instytut coraz pełniej ukazywał swoją prawdziwą fizjonomię, swój charyzmat i ukierunkowanie społeczne, historyczne, eklezjalne. Nie była to tylko wspólnota zakonna, która dobrze prowadziła szkołę, (choć w tamtych czasach było to już bardzo wiele), ale było to centrum formacji, duchowości Krwi Chrystusa, przyjmowania przybyszów. Kobiety zdobywały tam świadomość swojej tożsamości chrześcijańskiej, pogłębiały naukę o wierze, spotykały się, wspólnie się modliły, rozważały, dyskutowały, przygotowywały się do ważnych wyborów życiowych, i na trochę odrywały od trudów i upokorzeń codziennego życia. To dzięki Marii i jej naukom, kobiety przemieniały się jako niewiasty i chrześcijanki, które swoim nowym postępowaniem promieniowały na rodziny i bliskich.
Można powiedzieć, że był to rewolucyjny program realizowany przez kobiety dla kobiet, mający na celu wzrost Kościoła i społeczeństwa włoskiego poranionego wojną napoleońską. W sercu tego wszystkiego, u początku i szczytu każdej działalności, była Maria, która aż do bólu angażowała się w pracę dla współtowarzyszek i uczennic, dla mieszkanek Acuto i ich rodzin. Tym, co coraz bardziej odkrywała w sobie i wciąż oddawała do dyspozycji innych, był przed wszystkim charyzmat nauczania, słowa, przepowiadania. Ta nieśmiała, wrażliwa dziewczyna, ukryta w Vallecorsa, objawiła się w najpierw w Acuto a potem w innych miejscowościach jako KOBIETA SŁOWA: kaznodziejka zdobywająca słuchaczy przez mówienie im godzinami o wspaniałych dziełach Bożych. Przemawiała jakby w transie, natchniona, uniesiona, rozpalona, zawsze oparta o krzesło i oblana potem. Mówiła do wszystkich i wszędzie: w klasach, salach spotkań, a nawet na ulicy i w kościele, gdzie siłą przepowiadania o Krzyżu, Krwi Chrystusa, przelanej "dla wszystkich i za wszystkich", i o Miłości Boga, często przewyższała kapłanów. To była nowość, nigdy nie widziano czegoś podobnego i to nie tylko w Acuto. Jej nauk słuchali wszyscy: kobiety, mężczyźni a wśród nich szczególną grupę stanowili pasterze, kapłani bracia zakonni. Nie zadawalała się mówieniem tylko do dziewcząt i kobiet. Ona chciała przemawiać do wszystkich ludzi. Na początku swojej działalności apostolskiej, często mówiła; "Gdybym miała mały kościółek, który mogłaby pomieścić wiele ludzi, a przede wszystkim gdyby mogli zbierać się w nim pasterze!" W tamtych czasach na kobietę, która z taką odwagą występowała publicznie patrzano podejrzliwie. Wokół jej nauczania było dużo podejrzliwości, szczególnie wśród kapłanów i biskupów. Czy były to tylko dziwne pomysły pobożnej dziewczyny, z małego miasteczka w Ciociarii? NIE! Była to gorliwość kobiety misjonarki, zdolnej do porwania tłumów, zakochanej w swoim Panu, Jezusie Ukrzyżowanym i zatroskanej o zbawienie ludzkości. Odwaga apostolska i misyjna Marii, natrafiała na przeszkody wśród tych, którzy zabraniali jej przemawiać. Maria przyjmowała trudy jako napełniający ją szczęściem krzyż. W jednym ze swoich listów do współsiostry pisała na temat przeciwności; "Pokładajmy wielką ufność w Jezusie Chrystusie, bądź radosna i pełna odwagi; Bóg uczyni cię świętą; wszystko to, co robisz, ofiaruj Bogu błogosławionemu z Przenajdroższą Krwią Jezusa. (521)".Ona żyła tymi słowami.

Droga rozwoju Instytutu.

Komponentem rozwoju Instytutu Adoratorek Boskiej Krwi, są na pewno podróże Marii De Mattias. Podróże zawsze naznaczały historię tych, którzy pragnęli wyjść z tłumu ludzi przeciętnych i zdobywających najwyższe szczyty. Maria rozpoczęła dzieło Instytutu, podróżą z Vallecorsa do Acuto. Od tego dnia wyjazdy Marii były częste - do wszystkich zakładanych przez nią wspólnot, domów i szkół. W podróżach pełnych nadziei i oczekiwań napotykała na liczne i poważne trudności. Podróżowała na ośle, na piechotę i bardzo rzadko w powozie. W górach, przez które musiała się przedostać, czyhało wiele niebezpieczeństw. W czasie podróży powtarzała siostrom "Bóg poprowadzi nas tam, gdzie czekają na nas trudy i nadzieja na dobro". Wiele domów, szkół i duża liczba sióstr - to wszystko wzywało ja do nieustannych podróży z miejsca na miejsce.
Acuto, Vallecorsa, Patrica, Rzym, Civitavecchia, Londyn…to obraz prężnego rozwoju Instytutu. W pierwszych dwunastu latach życia zgromadzenia, pomiędzy rokiem 1834 a 1846, Maria otworzyła dziesięć domów, włączając w to dom Macierzysty w Acuto. Od 1847 do 1866, otworzyła następnych sześćdziesiąt domów, łącznie z domami we Francji Niemczech, i w Anglii. Fundacje zakładane przez Marię były rozproszone wszędzie tam gdzie odpowiadała ona na prośby władzy i biskupów z terenu centralnej i południowej Italii. W swoich podróżach Maria pokonywała drogi: od diecezji Camerino do Subiaco, od Montecassino do Perugii,od Recanati do Geata, od Narni do Tivoli, od Civita Castellena do Palestriny. Od północy na południe, od wybrzeża do Apenin, od Morza Terreńskiego do Adriatyku. Były to drogi znane, ale przez Marię na nowo naznaczane miłością, zapałem apostolskim, zaangażowaniem społecznym i eklezjalnym. Spisy miejscowości oraz daty otwierania kolejnych domów, ukazują etapy długiej drogi pokonywanej dla: ewangelizacji i promocji ludzkiej; walki o szerzenie kultury; promocji kobiet; ratowania wsi; katechezy ludowej i odzyskania tożsamości chrześcijańskiej. W rzeczywistości wśród wszystkich miejscowości, do których Maria posyłała Adoratorki i gdzie sama ciągle powracała celem z wizytowania fundacji, pierwszeństwo zawsze maja osady ubogie, zagubione i zapomniane. Siostra Catarina Pavoni, trzecia przełożona generalna Zgromadzenia, na procesie kanonizacyjnym, wyznała, że w tym względzie duch ubóstwa założycielki "prowadził ją do wpajania siostrom, że gdyby dowiedziały się, że jest gdzieś jakaś miejscowość biedna, opuszczona oraz porzucona przez inne instytuty, w takim przypadku Adoratorki powinny otworzyć w niej szkolę. Jeżeli ofiarowano dwa domy, jeden w mieście drugi na wsi, Maria dziękowała za ofertę szkoły w mieście, a przyjmowała tę na wsi". W czasach Marii miejscowości, w których otwierała szkoły były przeważnie uwięzione wśród gór, pełne nędzy, bez żadnych wygód, dostępne tylko na grzbiecie muła.

Uczennice miłości Krzyża.

Adoratorki Boskiej Krwi odpowiadając na potrzeby czasów otworzyły nowe fronty pracy apostolskiej. W księstwach włoskich, tamtych czasów, nie istniały efektywnie zorganizowane formy nauczania dziewcząt. Maria nigdy nie chodziła do szkoły, a czytać i pisać nauczyła się, haftując monogramy. Z tej to przyczyny Maria postawiła wszystko na szkołę, stając się chrześcijańska zaangażowaną nauczycielką i wychowawczynią. Koncentrując swoją pracę na dzieciach, dziewczętach i kobietach, Maria zrobiła krok do przodu, odkrywając i realizując potrzeby i znaki czasu. Można porównać uczenie pisania i czytania dzieci a szczególnie córek wieśniaków, na początku dziewiętnastego wieku, do dzisiejszych działań apostolskich: zajęcie się ludźmi z marginesu, opieka nad chorymi na AIDS, pomoc imigrantom, bezrobotnym i bezdomnym.
Te prekursorskie działania Marii rodzą pytania: Jakim typem nauczycielki była Maria?, Jakie stosowała metody?, Co było treścią jej nauczania? Odpowiedzi na te pytania są ważne dla zrozumienia Marii De Mattias, która pośród wielu charyzmatów, posiadała także charyzmat wychowawczy. Charyzmat ten odkrywamy w jej życiu, listach pisanych do sióstr, a także w pierwszych w regułach zakonnych. Dla Marii i jej towarzyszek wychowanie było sprawą zasadniczą i dlatego cała działalność, spotkania, skupienia, liturgia, a także głoszenie nauk, miały zadanie formacyjne i były skierowane jedynie na dobro kobiet w wymiarze religijnym, duchowym, społecznym, ludzkim, kulturowym i obywatelskim. Szkoły Adoratorek, były publiczne a tym samym bezpłatne, i dlatego nie były postrzegane jako szkoły wyznaniowe. W szkołach były trzy klasy: najwyższa. Średnia i najniższa. Program przewidywał trzy godziny rano i trzy po południu. Jeśli chodzi o przedmioty i kryteria dydaktyczne to założycielka polecała siostrom - nauczycielkom, aby "czyniły szkołę przyjemną przez różnorodność". W pierwszych latach istnienia Zgromadzenia, Maria poświęcała się z całą intensywnością pracy w szkole. Stopniowo z konieczności musiała to zajęcie pozostawić. Jednak nigdy nie porzuciła szkoły, nie przestała być nauczycielką i wychowawczynią. Listy Marii są pełne odniesień do szkoły i ukazują, że ta forma apostolstwa oraz służba społeczna znajdowały się zawsze w centrum jej myśli i trosk. Kładła ona duży nacisk na przygotowanie sióstr do pracy, "Chcę, aby wszystkie nauczyły się pisać", "i u wszystkich chcę zobaczyć postęp"; "nowicjuszki będą się uczyły zasad wiary..., czytania, pisania i rachunków". Do jednej z sióstr tak pisała odnosząc się do pracy w szkole: "Zanim udzielisz lekcji, sama musisz ja dobrze przestudiować". Przełożona pisząc do sióstr ukazała koncepcję szkoły poważnej, a nawet dość surowej i rygorystycznej, ale pełnej szacunku dla uczennic: "Niech siostrze leżą na sercu te delikatne dziewczęta i proszę znosić ich wady. Niech siostra udziela im nauk pewnych, dobrze ugruntowanych na świętej bojaźni Bożej ... i niech siostra się stara, aby poznały Jezusa Ukrzyżowanego i aby Go pokochały.
Pamiętajmy o tym, że miłosne spojrzenie Jezusa spoczywało na niewinnych dzieciach i znosił ich wady z największą miłością; czyńmy to samo i nie narzekajmy nigdy na przykrości, których doznajemy z braku wychowania; pewnego dnia będą naszą koroną w niebie, jeżeli wytrwamy w cierpliwym i dobrym ich wychowaniu. Odwagi!"
Maria jest nieustająca w zachęcaniu sióstr do angażowania się, punktualności wykorzystywania czasu, a także do nie przerywania lekcji pod żadnym pozorem, pracy pełnej entuzjazmu i wytrwałości. Szeroki i znaczący tekst na ten temat odnajdujemy w liście skierowanym do siostry Olivii Spineli: "Pragnę, aby w szkole.... można było zobaczyć naszą metodę dobrze ugruntowaną. Mówić mądrze i z troską o dobro dziewcząt, w prawdziwym duchu Bożym i z intencją przypodobania się Jemu". W innym liście radzi współsiostrze, że "musi się bardziej angażować w nauczanie dziewcząt prac ręcznych; w szkole niech zachowuje się z godnością,jako prawdziwa oblubienica Jezusa Ukrzyżowanego, która stara się pomagać społeczeństwu przez dobre wychowanie dzieci, które będą pociechą dla swych rodziców". Są to rady, w których znajduje się wszystko: metoda dydaktyczna, postawa pedagogiczna, duchowość Adoratorki - nauczycielki, która uświęca się także i w klasie. Innym rysem pracy wychowawczej Adoratorek jest obchodzenie się z uczennicami "z całą uprzejmością" przy każdej okazji oraz niezależnie od nauczanego przedmiotu. Tego pragnie Maria i wielokrotnie w swoich listach prosi siostry, aby traktowały dziewczęta "z całą uprzejmością". W czasach, kiedy uczniowie szkół byli traktowanie z surowością, bezosobowo i despotycznie, Maria stara się o to , aby Adoratorki nauczały z delikatnością , szacunkiem i wyrozumiałością, z miłością , wiarygodnością jak Jezus z opcją szczególnej wrażliwości na ubogie uczennice.

W szkole krzyża Marii De Mattias.

Historia duszy Marii jest podobnie jak u innych świętych, wielką historią miłości. Analiza listów (ok. 2000) ukazuje, jak Pan porwał ją, gdy była młodą dziewczyną, prowadził droga kontemplacji i doświadczenia krzyża. Maria napisała, że Bóg zranił jej serce "od samego początku, kiedy poznała Jego łaskę". Od tego momentu miłość do Jezusa, którego nazywała "Krwawym Oblubieńcem", wzrastała i całkowicie ją ogarnęła, zdominowała inspirowała jej życie i wszystkie wybory. Czuła ona, że "jej serce roztapia się z miłości do Jezusa widząc, jak wszystkie jej czyny ranią Go coraz bardziej". Jezus " jest wszystkim" dla niej, "nie pragnie ona niczego innego jak tylko tego, by Mu się podobać", żyć dla Niego i "wyniszczyć się z miłości dla Niego".

W swoich listach pisanych do Adoratorek i kierownika duchowego Giovanii Merliniego, pisze często o krzyżu Pana, Jego ofierze, miłości do ludzi. To wszystko przedstawiała językiem mistycznym i rozmiłowanym w męce Jezusa szczególnie w Jego Krwi. Często mówiono jej, że o krzyżu pisze zawsze :

"Niech żyje w naszych sercach miłość Jezusa i Jego umiłowany Krzyż" ;

"Widok Krzyża zapala nasze uczucia i jest dla nas wielkim Miłosierdziem.";

"Błogosławiona ta cierpliwość, która sprawiła, że zniosłeś biczowanie i wszystkie męki. Przepój moje serce wielkim pragnieniem cierpienia i wielka gorliwością w przyciąganiu dusz do Twojego Krzyża , zroszonego Twoją Przenajdroższą Krwią. Krzyż, który otwiera bramy nieba, Krzyż umiłowany przez Syna Boga Najwyższego.";

"Szczęście nasze, jeżeli, w sercu naszym będzie miłość Krzyża.";

O, jakże pięknym jest dom zakonny, w którym nie tęskni się za niczym innym, jak tylko za Jezusem Ukrzyżowanym. W którym nie pragnie się niczego, jak tylko Jezusa Ukrzyżowanego, w którym nie dąży się do niczego innego, jak tylko Jezusa Ukrzyżowanego.

Polecam przestrzeganie Reguły i czystości intencji... powiedz ode mnie wszystkim, aby były radosne w miłości Jezusa i mocne w Krzyżu.

Wpatrujmy się często w Jezusa na Krzyżu i weźmy sobie do serca Jego zasady. Na litość, córko moja, kochajmy bardzo Krzyż, w nim bowiem znajdujemy nasze życie, naszą prawdziwą miłość, naszą siłę w największych utrapieniach.

"... nie zapominaj o miłowaniu Krzyża ,od który często udaję się, aby spotkać się z wami wszystkimi... Bóg błogosławi to święte miejsce... Modlę się, aby Bóg uświęcił cię."

"Bóg cię świętą; wszystko to, co robisz, ofiaruj Bogu błogosławionemu z Przenajdroższą Krwią Jezusa."


Dla Marii De Mattias, założycielki Adoratorek Krwi Chrystusa, mistyczki i apostołki Najdroższej Krwi: "Utkwienie wzroku w Jezusie, pokrytego Krwią dla naszego zbawienia" i głoszenie tajemnicy Nowego Przymierza dla ludzkości, było gorącym pragnieniem nigdy niezaspokojonym. W swoich listach wyrażała ona żarliwą Miłość wypowiedzianą w znaku Krwi, ukazała także swoją wiarę i ogromną moc Krwi Chrystusa: "Krew Chrystusa przenika Niebo".Maria, podobnie jak wszyscy inni święci, była równocześnie zagadką i rozwiązaniem Bożej tajemnicy w oczach świata. Ówcześni i współcześni biografowie, którzy czytali jej listy, nie wyjaśnili, co wyrażał podpis "Maria od Krzyża", który pojawiał się w listach. W rzeczywistości było to szczególne orędzie, które wynikało z jej życia nadprzyrodzonego i wyrażało to, co jest przeciwne ludzkiej logice. Wyrażało ono Marię radości, Marię błogosławieństw, Marię złączoną z Bogiem i tajemnicą Jego Krwi aż do chwili śmierci, która nastąpiła w Rzymie 20 sierpnia 1866r.

Testament u stóp Krzyża.

List do Siostry Berenice Fanfani:

Niech żyje Krew Jezusa Chrystusa

...Ja nie zasługuję na to, aby mnie słuchano, ale twoja dusza zasługuje na to, aby ozdobiła się pięknymi cnotami. Córko najdroższa w Jezusie, proszę, abyś uczyniła to z miłości do Boga. Mów także o Jezusie Ukrzyżowanym i pociągaj dusze do Jego świętej miłości i czyń to w odpowiedni sposób. Pokornie z miłością, z cierpliwością itp. .... Często mów Jezusowi, że Go bardzo kochasz i że z miłości do Niego pragniesz umrzeć. Oto nasz miłość Jezus: oto nasze życie, Jezus; oto nasze wszystko, Jezus. Towarzyszmy Jezusowi na wszystkich Jego drogach: kiedy jesteśmy same, bądźmy z Jezusem samotnym w Betlejem, kiedy jesteśmy w podróży, bądźmy z Jezusem w Palestynie i w drodze na Kalwarię; kiedy jesteśmy biczowane językami, bądźmy z Jezusem biczowanym; kiedy jesteśmy krzyżowane, bądźmy z Jezusem Ukrzyżowanym, itd.
Zawsze, zawsze z Jezusem: Bóg przed oczami, Jezus w działaniu, życie w ofierze. Z Jezusem myślimy, z Jezusem mówimy, z Jezusem trudzimy się, z Jezusem odpoczywamy, z Jezusem się modlimy, z Jezusem żyjemy, z Jezusem umieramy. Niech żyje Jezus w naszym umyśle. Niech żyje Jezus w naszym sercu. Niech żyje Jezus w naszej duszy. Niech żyje Jezus w każdym czasie. Niech żyje Jezus na każdym miejscu. Niech żyje Jezus we wszystkich sercach. Tak, mówmy zawsze: niech żyje Jezus. ....

Maria De Mattias

Epilog

"Aby, szlak stał się ścieżką czy nawet drogą, to nie wystarczy, aby przeszła po nim jedna osoba, gdyż ślady jej kroków zatarłyby się natychmiast, gdyby po nich nie przeszły także i inne osoby i nie podeptały śladów oraz przejścia zaledwie naznaczonego i nie uczyniły go bardziej widocznym".
Siostry Adoratorki Krwi Chrystusa (1731 ASC), to te, które idą szlakiem i drogą wyznaczoną przez Marię de Mattias. Wczoraj podobnie jak dzisiaj pragną one stać u stóp Krzyża, aby otrzymać miłość Chrystusa i nieść ją tak jak niosła ją ich założycielka i duchowa matka - od 18 maja 2003 roku, święta Maria De Mattias.

s. Gabriela Janikula ASC